Felieton
EURO 2008 / dzień dziewiętnasty, ostatni / Hiszpanii dziekują nawet niemieccy fani !
Autor: Henryk Sieńko (www.as90.pl), Opublikowany: 30.06.2008 07:30
Futbol ocalony! Nacja niemieckich "kowali piłki nożnej" powalona na kolana. Przekleństwo Gary'ego Linekera odchodzi na razie do lamusa, triumf futbolu z iskrą poezji i romantyzmu nad chytrymi szachistami.
Nie ma co ukrywać - Europa się cieszy, bo Europa też ma swoich Argentyńczyków. To oni spiłowali spiłowali tryby niemieckich maszyn do grania. To oni wyprzedzali ich ruchy, przechwytywali podania, odbierali piłki, przerywali akcje w zarodku, wreszcie wyprzedali myslenie i byli obojetni na przebiegłe prowokacje. To oni opanowali środek boiska.
Na szersze komentarze i analizy przyjdzie czas, ale nie ulega wątpliwości - EURO 2008 przdstawiło światu kierunki w jakim może pójść rozwój piłki. Tym razem nie było nadmiaru dogrywek i tie breaków na karne, ale te co były pokazały, że zwycięstwa w dogrywkach były pyrrusowe. I w tej materii obroniła się jedynie Hiszpania.
Co nas czeka, jakie to kierunki wytyczy współczesna pilka? Otóż królem taktycznym była zasada "śmiertelnego ukąszenia". Pierwszego strzału na 1:0 i ochrony wyniku. Niektórym udawało się wyrówanć, ale nieznacznej liczbie drużyn. Procentowo - ok 90 procent meczów wygrali ci, którzy obejmowali prowadzenie. To problem, bo "budowanie zasieków i barykad" po objęciu prowadzenia wykończy futbol. Futbol potrzebuje zmian w przepisach, eliminacji nadmiernej ilości błędów sędziowskich w zwrotnych momentach gry, współpracy z techniką, likwidacji dogrywek i karnych po tych dogrywkach...
Ale jak tu ruszyć betonowy zakon piłkarskich działaczy FIFA. To tak jakby trafić w totka, lub w PRL-u kupić banany w sklepie...
Jedno mnie jeszcze uradowało - z sukcesu Hiszpanii, wprawdzie w ograniczonym zagresie, ale jednak... Z sukcesu Hiszpanii cieszyli się także niemieccy fani!
I to by było tymczasem na tyle.